Blog
Nic na siłę
letni
1 obserwujący 87 notek 39306 odsłon
letni, 10 maja 2017 r.

Dziecko nieresortowe albo i resortowe

789 39 0 A A A

Miejmy tego świadomość, że dzisiaj dzieci i wnuki zdrajców Rzeczypospolitej, którzy tutaj walczyli o utrzymanie sowieckiej dominacji nad Polską, zajmują wiele eksponowanych stanowisk w różnych miejscach. W biznesie, w mediach, w różnych wpływowych miejscach. Tako rzecze prezydent A. Duda.

* * *

Gimnazjalista stoi przed kioskiem z gastronomią. Zamawia zapiekankę. Ma mnóstwo życzeń, że mają być takie a nie inne dodatki, że za długo czeka, że cośtam… Kiedy poganiana sprzedawczyni szykuje zamówioną bułkę, ten odwraca się do kolegi i śmiejąc się, mówi: „Jak ta k(…) myśli, że ja kupię tę zapiekankę, to się zdziwi!”. I rzeczywiście, kiedy pani w okienku podaje mu zamówienie, ostentacyjnie rezygnuje z zakupu. Głośno komentując, odwraca się i odchodzi.

Kim jest arogancki i pewny siebie dzieciak? W szkole nie ma kłopotów z uzyskaniem promocji do kolejnych klas: jego dwóje (oceny mierne) są pewne i niezagrożone. Jak się uda, to na świadectwie pokazują się też nieliczne trójki. Ma już wybraną ścieżkę kariery: po gimnazjum pójdzie do technikum, a po maturze na lokalne (płatne) wyższe studia inżynierskie. Starczy mu licencjat – bez szaleństw. Obie szkoły chętnie go przyjmą i umożliwią pseudo-edukację. Jego ojciec jest bardzo ważną osobą w pewnej firmie. Łatwo przewidzieć, że chłopak za jakieś dziesięć lat będzie kierownikiem niższego szczebla w tym zakładzie, a wtedy droga do prawdziwego awansu stanie przed min otworem.

Nie ma znaczenia czy jego pradziadkowie walczyli w AK czy byli współpracownikami gestapo. Jaka różnica czy jego dziadek był w przeszłości styropianowcem czy PZPRowcem? Jego ojciec wykorzystał szansę, jaką dawały mu lata 90-te. I już. Nawet jeśli życie przodków naszego gimnazjalisty jest zbrukane jak sumienie Jadasza, to co z tego? Choćby podręczniki historii wypełniły się pożądanymi treściami, a wszyscy funkcjonariusze PRL stracili swoje emerytury, to i tak nie zmieni to ani o jotę szans realizacji opisanej powyżej „ścieżki kariery”.

Istniejący system petryfikuje grupy społeczne tworząc kasty. Jedną z przyczyn jest nepotyzm. U publicznych pracodawców jest to przynajmniej nieakceptowalne społecznie, choć występuje powszechnie. W firmach prywatnych to niewyobrażalna do usunięcia norma. Czy więc nic nie można zrobić?

Można próbować. Na początek wprowadzić w szkolnictwie zasady, które nie pozwolą na kupno dyplomu wyższej uczelni, ale za to zapewnią realny system stypendiów, dla zdolnych osób, których talent pozwoli na wypracowanie wysokiego dochodu narodowego w przyszłości. Takie tam lewackie bzdury.

* * *

Jakoś tak się zdarzyło, że mniej więcej dwa lata wcześniej, w tym samym gimnazjum uczył się inny chłopak. Najstarszy w rodzinie, matka po przejściach, samotnie wychowująca dwójkę dzieci. Ponieważ to najlepszy uczeń z matematyki w szkole, brał nawet udział w konkursie matematycznym (kiedyś to się nazywało olimpiada przedmiotowa, teraz nie wiem) na poziomie ponadpowiatowym. Wszyscy tłukli mu do głowy, że musi koniecznie iść na jakieś dobre studia, bo ma talent, którego szkoda zmarnować. Też poszedł do technikum, ale w weekendy pracuje na kasie w hipermarkecie, bo czuje się odpowiedzialny za swoją rodzinę i nie chce stanowić obciążenia dla matki.

Jak będzie miał dużo samozaparcia, wytrwałości i jeszcze więcej szczęścia, to może zostanie inżynierem. Jedyna możliwość osiągnięcia celu, to znalezienie jakieś pracy. Studia na markowej politechnice zrobi „przy okazji”. Gdyby mu się udało, to z literkami „mgr inż.” ma szansę na dobrą posadę. Może nawet zostanie podwładnym jakiegoś niedoszłego amatora zapiekanek.

Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Tematy w dziale Społeczeństwo