Blog
Nic na siłę
letni
1 obserwujący 87 notek 39306 odsłon
letni, 6 listopada 2016 r.

Ile warte są dane Facebooka?

334 8 0 A A A

Pytanie retoryczne. Na pewno wiele. Skąd się wzięły? Pierwsza odpowiedź, że FB dysponuje tym, co jego użytkownicy świadomie sami mu dali, nie jest do końca prawdziwa. Ale tym tematem zajmę się później, teraz kilka przykładów czym grozi brak rozsądku przy korzystaniu z FB. Żeby poczuć wagę problemu.

* * *

Scenariusz pierwszy: Jedziemy na wczasy i publikujemy zdjęcia z chorwackiej plaży. Jeśli zdjęcie wypłynie poza krąg naszych znajomych (i to tych prawdziwych znajomych, a nie facebookowych) to może trafić do złodzieja, który dowie się, że nie ma nas w domu. Modyfikacja scenariusza: Umieszczamy swoją emofocię zrobioną na tle drzwi do naszego domu albo okien. Jeśli zdjęcie jest wystarczająco dobrej jakości złodziej dowie się, jakie rodzaju przeszkody są na niego przyszykowane.

Scenariusz drugi: Nasze ukochane, dorosłe już, dziecię ma zostać kimś ważnym, albo dostać super dobrą pracę. Ale miało tego pecha, że 10 lat wcześniej, jeszcze w szkole średniej ktoś umieścił je na zdjęciu, którego dziś się mogłoby się wstydzić. Zdjęcie wypływa. Dziecięcia nie uratuje fakt, że nigdy nie miało konta na FB. Ten scenariusz nie jest jakiś niemożliwy. Przypominam sobie, że zaraz po wyborach prezydenckich pojawiły się zdjęcia prezydenckiej córki zrobione w trakcie spotkań z jej szkolnymi kolegami. Pomimo to, że nie zawierały niczego kompromitującego, to i tak znalezienie się ich w szerszym obiegu uważam za objaw patologii urodzonych właśnie przez FB.

Scenariusz trzeci: Zaglądamy na jakąś publiczną grupę i zostawiamy tak jakiś komentarz, albo i samo „Lubię to”. Załóżmy, że nasz szef wyznaje akurat przeciwne poglądy do tych, które właśnie publicznie objawiliśmy w ramach treściwej i satysfakcjonującej dyskusji. Jeśli szef też zajrzał na tę grupę, możemy spodziewać się utraty pracy. Dobitnym, choć teoretycznym, przykładem niech będzie nauczycielka pracująca w kościelnej szkole, a prywatnie lajkująca czarny protest.

* * *

I nawet jeśli wydaje nam się, że pewien poziom higieny powinien wystarczyć, to się mylimy. Już drugi scenariusz pokazuje, że nieposiadanie konta na FB nie chroni nas przed utratą naszych prywatnych danych. Wystarczy, że ktoś o nas napisze albo wgra zdjęcie z nami. Ale jest o wiele „wydajniejszy” sposób zdobywania informacji, od analizy zdjęć słodkich kotków umieszczanych na naszych profilach.

Lubimy korzystać z internetu. Wchodzimy na ulubione portale. Przeglądarka zapamiętała już nasze zgody na zapisywanie ciasteczek – plików usprawniających pracę serwerów. Jedni z nas chętnie poczytają Wyborczą inni Wpolityce. Po zaliczeniu bieżących spraw politycznych zajrzymy na interesujące nas witryny o łowieniu ryb, sprzęcie kuchennym, czarnych i białych protestach itp. Może trafi się coś z pieprzykiem – oczywiście jak nikt nie widzi. I nawet jeśli nie posiadamy konta w FB, to FB dowie się o dużej części naszej aktywności. Bo na wielu serwisach internetowych umieszcza się skrypty pracujące na rzecz popularnych potentatów internetowych takich jak Google, Twitter czy FB właśnie. Czyli jeszcze raz: wchodzimy na stronę sprzedającą podróbki torebek damskich i FB już o tym wie.

Poniżej mały przegląd popularnych stron, które „donoszą” na nas do FB:

kto szpieguje dla FB

* * *

FB ma olbrzymie zasoby danych o nas. Czy tego chcemy czy nie. Zadajmy więc sobie kilka pytań: Czy dane te są dobrze chronione. Czy serwery z naszymi zdjęciami (to znaczy po wgraniu na FB „przestają” być nasze, bo FB może nimi dowolnie dysponować) znajdują się krajach, gdzie prawo jest szanowane? A może w ramach minimalizacji kosztów umieszczono je w jakichś papierowych „demokracjach” z tanią siłą roboczą, ale za to ze skorumpowanym aparatem sprawiedliwości? Czy tak bardzo jesteśmy pewni spokojnej przyszłości, że nie boimy się, iż dane o nas trafią za 10 lat w ręce jakiejś niebezpiecznego tyrana? Czy naprawdę jesteśmy zadowoleni z tego, że służby specjalne USA mają dziś do naszych danych pełen dostęp? Czy zdajemy sobie sprawę, że nasze słowa, nawet te skasowane, zostaną do dyspozycji FB już na zawsze?

Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Tematy w dziale Technologie